Planowanie rejsu

Pierwsza, podstawowa wskazówka dotyczy zaopatrzenia się w locję, w tym przypadku w „Greek Waters Pilot” autorstwa Roda Heikella.

Jest to wydatek rzędu 160 zł, ale przeczytanie locji przed rejsem, spokojne zaplanowanie trasy, jej wariantów w zależności od pogody i nastrojów załogi, jest bezcenne. Oczywiście warto też sprawdzić na stronie wydawcy – https://www.imray.com/ uaktualnienia i poprawki locji.

Zakupionej księgi nie musicie wieźć ze sobą, taką samą znajdziecie na pokładzie Rinii.

Na przeważającym obszarze wód greckich (Zatoka Sarońska, Morze Egejskie) w miesiącach letnich (czerwiec–sierpień) możecie napotkać znane wam na pewno, przynajmniej za słyszenia, meltemi (etesian) – wiatr wiejący z kierunku N lub NE. Ponieważ meltemi powstaje w konsekwencji określonego układu ciśnienia atmosferycznego, a układ ten utrzymuje się czasem nawet przez 2–3 tygodnie, musicie liczyć się z tym, że i meltemi może wam towarzyszyć przez cały rejs.

A jest to towarzysz, którego lekceważyć nie można. Zazwyczaj rozwiewa się w ciągu dnia i słabnie w nocy. Potrafi jednak w nocy wiać  6oB, a w dzień 8oB. I tak przez tydzień… W korytarzach pomiędzy wyspami lub po ich zawietrznej stronie siła wiatru może wówczas dochodzić do 11oB.

Warto przećwiczyć refowanie żagli i pomyśleć o tym, że choć silnik jachtu umożliwia posuwanie się nawet pod bardzo silny wiatr, to prowadzenie jachtu prostopadle do nadciągającej fali będzie niewykonalne. I że będziecie musieli halsować na silniku.

Równie ważne jest uwzględnienie siły i kierunku wiatru przy planowaniu postojów – czy to w zatokach, czy w portach. Informacja w locji, że dana zatoka czy port jest dobrym schronieniem przed meltemi w większości wypadków wcale nie oznacza, że rzeczywiście będziemy osłonięci tam od wiatru. Dane miejsce zapewni nam ochronę przed falą i rozkołysem, ale wiatr o sile 30 węzłów, rzucający jachtem na kotwicowisku czy przeszkadzający we wchodzeniu lub wychodzeniu z portu, nie będzie niczym niezwykłym.

Wiosną i jesienią prócz siły wiatru i zafalowania warto sprawdzić możliwość wystąpienia burz.

Przy planowaniu trasy nie można też zapomnieć o tym, że do większości portów czy zatok zdecydowanie lepiej jest wchodzić w dzień.

Dodatkowo w sezonie trzeba wziąć pod uwagę, że im później do danego portu dopłyniemy, tym trudniej będzie nam znaleźć miejsce do zacumowania czy zakotwiczenia. Dotyczy to zwłaszcza portów na Zatoce Sarońskiej i bliskich Cykladach. Na Hydrze i Eginie po południu właściwie nie ma nawet co próbować wchodzić.

Ostatnia uwaga – pamiętajcie, że mapy elektroniczne dostępne na jachcie czy Waszych tabletach w dużym procencie są nadal mapami z XIX wieku i nie zawsze idealnie odwzorowują rzeczywistość. Warto więc zachować przy ich używaniu zdrowy rozsądek i ostrożność.

Na koniec propozycja nieoczywistej trasy rejsu: jeśli chcecie uniknąć meltemi, macie co najmniej 2 tygodnie czasu i trochę gotówki, możecie przez Kanał Koryncki (płatny – w 2014 roku za Rinię w jedną stronę 230 euro) i Zatokę Koryncką wybrać się na Wyspy Jońskie.

Widoki przy przejściu przez kanał adekwatne do opłaty 😉